Przejdź do treści
Herb MZKS Narew Ostrołęka MZKS NAREWOSTROŁĘKA Kontakt
ArchiwumTwarze NarwiWywiady

Twarze Narwi: Łukasz Bałazy

Twarze Narwi: Łukasz Bałazy

Wychowanek, który dziś prowadzi pierwszy zespół i konsekwentnie buduje jego tożsamość. Trener Łukasz Bałazy po zimowym okresie przygotowawczym i mocnym starcie rundy wiosennej mówi o pracy zespołu, roli młodzieży oraz kierunku, w którym rozwija się Narew.

1. Jesteś wychowankiem Narwi i od lat jesteś związany z ostrołęcką piłką. Jak z Twojej perspektywy zmienił się klub i drużyna od czasów, gdy sam zaczynałeś tutaj jako młody zawodnik?

– Tak, jestem wychowankiem klubu – grałem tu od żaka do seniora, zaczynając u trenera Mariana Szaramy, który prowadził mnie od najmłodszych lat. W późniejszych latach juniorskich występowałem również u trenerów Jerzego Tonewo i Waldemara Marczaka. Kiedy zaczynałem, realia były zupełnie inne niż dziś. Nie było sztucznej murawy – trenowało się w każdych warunkach, nawet zimą na śniegu, i nikogo to nie dziwiło. To budowało charakter, ale też pokazywało, jak bardzo wszystko opierało się na pasji do piłki. Drużyna była wtedy w pełni lokalna – praktycznie wszyscy zawodnicy pochodzili z Ostrołęki i okolic. Każdy znał się z boiska, ze szkoły czy z osiedla, co tworzyło wyjątkową atmosferę i silną więź w zespole. Trafiłem też na moment przejściowy w historii klubu, kiedy pojawił się nowy prezes, śp. Roman Wargulewski. To był początek zmian – stopniowo zaczęli dołączać zawodnicy z zewnątrz, co wniosło nową jakość, ale też zmieniło nieco charakter drużyny. Z perspektywy czasu widać, że był to ważny etap rozwoju klubu – przejście od typowo lokalnej drużyny do bardziej otwartego i zorganizowanego zespołu.

2. Zimowy okres przygotowawczy to dla trenerów czas intensywnej pracy nad formą zespołu. Jak oceniasz przepracowane tygodnie przygotowań i czy drużyna jest dziś w miejscu, w którym chciałeś ją zobaczyć przed startem rundy wiosennej?

– Zimowy okres przygotowawczy nie był łatwy, głównie ze względu na warunki pogodowe. Niskie temperatury i zmrożone boiska mocno utrudniały pracę, ale musieliśmy się do tego dostosować i realizować swoje założenia mimo przeciwności. Na szczęście udało się przejść ten czas bez poważniejszych kontuzji, co jest bardzo dużym plusem. Zrealizowaliśmy plan, który sobie założyliśmy, a zawodnicy podeszli do tego okresu bardzo solidnie i z pełnym zaangażowaniem. Myślę też, że było widać progres – im bliżej startu ligi, tym lepiej wyglądaliśmy w sparingach.

3. Rundę wiosenną rozpoczęliście od wysokiego zwycięstwa 4:0 z Bugiem Wyszków. Co w tym meczu najbardziej Cię ucieszyło jako trenera? Sam wynik, sposób gry drużyny czy może konkretne elementy, nad którymi pracowaliście w okresie przygotowawczym?

– Pierwszy mecz po przerwie zimowej zawsze jest pewną niewiadomą. Mimo że dobrze wyglądaliśmy w ostatnich sparingach, zależało nam na tym, żeby przełożyć to na mecze ligowe. W spotkaniu z Bugiem Wyszków zespół realizował założenia przedmeczowe, a do tego dołożyliśmy skuteczność – strzeliliśmy cztery bramki, nie tracąc żadnej. To na pewno cieszy i daje pozytywny sygnał. To jednak już historia – teraz skupiamy się na kolejnym meczu i dalszej pracy.

4. W tym spotkaniu na listę strzelców wpisali się także zawodnicy defensywni, a jednego z goli zdobył chwilę po wejściu z ławki młody wychowanek. Na ile ważne jest dla Ciebie to, aby drużyna była groźna w ofensywie z różnych pozycji, a młodzi zawodnicy realnie wchodzili do gry?

– Już w poprzedniej rundzie oraz w meczach sparingowych ciężar zdobywania bramek rozkładał się na kilku zawodników. To pokazuje, że jesteśmy zespołem bardziej nieprzewidywalnym i trudniejszym do rozczytania dla przeciwnika. Jeśli chodzi o młodych zawodników, jestem w Narwi od czterech lat – dwa lata pracowałem jako trener drugiego zespołu, a od dwóch lat prowadzę pierwszy zespół. Tym bardziej cieszy mnie, gdy widzę rozwój chłopaków, którzy jeszcze niedawno debiutowali u mnie w „dwójce”, a dziś stanowią o sile pierwszej drużyny. W naszym klubie nie ma problemu z wystawianiem młodzieżowców. Co ważne, żaden z nich nie gra tylko dlatego, że jest młody – grają dlatego, że na to zapracowali i zasłużyli swoją postawą na treningach i w meczach. Często zdarza się, że w spotkaniach ligowych występujemy trzema lub czterema młodzieżowcami i nie obniża to poziomu drużyny. Warto też podkreślić, że zawodnicy tacy jak Kacper Stepnowski, Radosław Żyśk czy Konrad Drężek to wciąż młodzi piłkarze, którzy jeszcze niedawno kończyli wiek młodzieżowca. To pokazuje, że mamy w klubie ciągłość i że ta ścieżka rozwoju naprawdę działa.

5. Masz doświadczenie zarówno w pracy z młodzieżą, jak i z zespołem seniorskim. Czy Twoim zdaniem właśnie takie połączenie – wychowanków oraz bardziej doświadczonych zawodników – jest dziś największą siłą tej drużyny?

– Zdecydowanie mamy w zespole odpowiedni balans. Z jednej strony są doświadczeni zawodnicy, którzy wnoszą jakość i stabilizację, a jednocześnie są ważnym wsparciem dla młodszych. Mam tu na myśli takich piłkarzy jak Wiktor Łychowydko, Mariusz Wierzbowski, Bartłomiej Ziemak, Damian Gałązka czy Artur Bajor. To zawodnicy, od których młodzież może się uczyć – i co ważne, oni naprawdę chcą tę wiedzę przekazywać. Z drugiej strony mamy młodzież, która jest głodna gry, pełna energii, odwagi i chęci pokazania się. To daje drużynie świeżość i dynamikę, a połączenie tego z doświadczeniem tworzy bardzo dobry fundament. Jeśli chodzi o sam klub, uważam, że idziemy w dobrą stronę. Większość zawodników jest stąd, utożsamia się z klubem i lokalną społecznością, co ma ogromne znaczenie ? bo to nie jest tylko gra dla wyniku, ale też dla ludzi i miejsca, które reprezentujemy.

Dziękujęmy za rozmowę.

3 komentarzy

  1. Trochę nie zgadza się końcówka punktu pierwszego z końcówką punktu piątego, poza tym uważam, że praca pod kierunkiem SP. Romana Wargulewski ego była twórczą improwizacja,bardzo kosztowna nie dająca spodziewanych efektów. Natomiast to co na dzień dzisiejszy, wygląda naprawdę dobrze. No, ale to koniec wienczy dzieło.

  2. Co pan Panie Szarama wypisuje jaka improwizacja ,teraz to cyrki z tym Trenerem