Poprzedni weekend kosztował piłkarzy trenera Bałazego bardzo dużo zdrowia. Najpierw mecz z Białymi Orłami i ponad 70 minut gry w osłabieniu, a na drugi dzień starcie rezerw w deszczu z Rzekunianką. Można było się spodziewać, że odbije się to na dyspozycji zespołu w trudnym meczu z Marcovią, jednak po raz kolejny ekipa trenera Bałazego pokazała skuteczny, odpowiedzialny i efektowny futbol. Nie był to łatwy mecz i obfitował w ostre starcia i kartki. Ostatecznie Narew pewnie pokonała Marcovię 2:0, robiąc swoje w dzień uroczystości uhonorowania legendy klubu, Mariana Szaramy.
Narew szybko objęła prowadzenie
Mecz rozpoczął się od dobrej sytuacji z rzutu rożnego. Wierzbowski dośrodkował, a Bandorowicz uderzał głową i był bliski otwarcia wyniku, jednak piłka minimalnie minęła bramkę. Kolejna akcja to podanie Drężka do Wierzbowskiego w polu karnym i strzał naszego kapitana, który mija słupek bramki Marcovii. W 12. minucie Damian Gałązka uderzył mocno z rzutu wolnego i było 1:0.

Narew kontrolowała przebieg spotkania
Narew kontrolowała przebieg spotkania. W 20. minucie miała miejsce bardzo ładna akcja poprowadzona przez Wierzbowskiego, który prostopadłym podaniem wprowadził w pole karne Zarębę, który zagrał na pierwszy słupek, a strzał nabiegającego Borowieckiego obronił bramkarz gości.
Kolejną sytuację także miał aktywny w pierwszej połowie Borowiecki. Po zespołowej akcji i podaniu Wierzbowskiego nasz młody napastnik przyjął piłkę, obracając się, i posłał strzał po ziemi, minimalnie mijający bramkę gości. Kolejna akcja to znowu sprytne zagranie Borowieckiego nad obrońcą do wychodzącego na pozycję Zaręby, które ręką zatrzymał obrońca Marcovii na 18 m. W efekcie z rzutu wolnego uderzał na raty Wierzbowski, jednak dwukrotnie w mur, z czego Marcovia wyprowadziła kontratak zakończony strzałem głową, z którym nie miał problemów Stepnowski.
Kolejne świetne zawody rozgrywał Cambindo. Wspólnie z Wierzbowskim i Zarębą kontrolowali środek pola. W 30. minucie dobrze grający Drężek po indywidualnej akcji znalazł pozycję do strzału, piłka jednak poszybowała nad bramką. Mimo wyraźnej przewagi naszego zespołu wynik do przerwy już nie uległ zmianie – 1:0.
Po przerwie walka do samego końca
Druga połowa rozpoczęła się tak jak pierwsza – od ataków Narwi. Po podaniu Drężka strzelał Wierzbowski, obok bramki. Następnie kolejne prostopadłe podanie Drężka do wszędobylskiego Zaręby, który sam na sam z bramkarzem próbował podciąć nad nim piłkę, lecz golkiper gości doskonale obronił ten strzał.
Po przerwie gra zaostrzyła się i zawodnicy obu drużyn kolejno oglądali żółte kartki. Marcovia próbowała atakować, tym samym otwierając się, co umożliwiło kontrataki gospodarzom, którzy broniąc zespołowo, nie dopuszczali do sytuacji bramkowych gości.
W 64. minucie za Borowieckiego pojawił się na boisku Zyśk i od razu miał wpływ na grę ofensywną Narwi. Po zespołowej akcji i grze na jeden kontakt między Zyśkiem i Wierzbowskim popularny Wierzba wyłożył piłkę Drężkowi, ale mocny strzał naszego skrzydłowego wylądował w rękawicach bramkarza.
Bardzo dobra gra całego zespołu w obronie sprawiła, że to Narew wyprowadzała groźne kontrataki. W najlepszej akcji Wierzbowski prostopadłym podaniem znalazł Skoniecznego, który wyłożył piłkę Zyśkowi, ale jego strzał został obroniony, a dobitka Żebrowskiego z bliskiej odległości minęła bramkę.
Niewykorzystane sytuacje się mszczą, więc można było mieć obawy, ale ponownie z dobrej strony pokazała się nasza linia obrony. Kolejno Skonieczny, Cambindo i Bandorowicz wybronili atak Marcovii i rozpoczęli kontrę. Drężek prostopadłym podaniem wyprowadził Zyśka na wolne pole i nasz snajper wykończył akcję, podwyższając na 2:0.
Trener Bałazy dokonał kolejnych zmian, które były dobre, i każdy kolejny zawodnik dołożył swoją cegiełkę do zwycięstwa. Po zagraniu głową walecznego Kwiatkowskiego Szabłowski uderzał z dobrej pozycji, ale nad bramką. Do końca meczu trwała walka, ale wynik nie uległ zmianie i po meczu to ostrołęccy zawodnicy cieszyli się wraz z kibicami.
Wyjątkowy dzień Mariana Szaramy

„Pod wieloma względami był to najlepszy mecz naszego zespołu. Może to zabrzmieć dziwnie, bo zespół wygrywał już wyżej w tym sezonie, ale biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności, to był pokaz zespołowości, współpracy tak zawodników na boisku, jak trenerów. Trener Bałazy dobrze współpracuje z trenerem Romanem, wykorzystując rezerwy, aby utrzymać wszystkich zawodników w rytmie meczowym, czego efektem były dobre występy Drężka i Borowieckiego oraz dobre zmiany, jakie dali Kwiatkowski, Szabłowski i Ciszewski. Obrona zagrała na zero, nie dopuszczając groźnego rywala do sytuacji bramkowych. Wielu zawodników robi stałe postępy, a to zasługa dobrej pracy sztabu oraz dobrej atmosfery w zespole i w klubie. Po meczu w szatni gościliśmy trenera, legendę Narwi, Mariana Szaramę, który podzielił się z zespołem swoim doświadczeniem i wspólnie z drużyną celebrował dzisiejsze zwycięstwo, super!”
Jerzy Engel, Dyrektor Sportowy Narwi
Za tydzień wyjazdowy mecz z Wichrem Kobyłka w Markach.
Skład:
Stepnowski, Skonieczny, Bandorowicz, Żebrowski, Bajor, Cambindo, Wierzbowski, Zaręba (75’ Kwiatkowski), Drężek (75’ Szabłowski), Gałązka (85’ Ciszewski), Borowiecki (65’ Zyśk)
Rezerwa:
Pawlik, Babicz, Grala, Godziebiewski
![Pełna pula po dobrym meczu! [AKTUALIZACJA + ZDJĘCIA]](https://narewostroleka.pl/wp-content/uploads/2026/09/DSC06546-1024x683.jpg)

































Wcześniej Bartek, dzisiaj Mariusz, niepotrzebne te kartki, jesteście potrzebni drużynie. Dziękuję, że moje święto pozwoliliscie wpleść w Wasze zwycięstwo. Jestem zaszczycony, dziękuję wszystkim. Brawo Narew.
Po pierwsze. Gratulacje i najlepsze życzenia dla trenera Szaramy.
Po drugie. Przydałaby się rozmowa z zawodnikami. Ziemo łapie czerwo, bo poleciał z rękami do rywala. Wierzba najpierw dostaje kartkę, bo postanowił poprzeszkadzać przy wznowieniu, a potem zostaje wyrzucony z boiska za faul pod polem karnym przeciwnika. Gdzie tu jakiś sens? To jest dwóch doświadczonych zawodników, którzy z niejednego pieca jedli. Takie zagrywki to można wybaczyć juniorowi, a nie doświadczonym graczom.
Pełna zgoda, że takie kartki są zupełnie niepotrzebne, szczególnie gdy łapią je doświadczeni zawodnicy. Emocje są częścią piłki, ale drużyna potrzebuje ich na boisku, a nie poza nim przez zawieszenia. Najważniejsze jednak, że mimo osłabienia Narew dowiozła zwycięstwo i mogła sprawić trenerowi Szaramie świetny prezent. Oby kolejne mecze były już z kompletem zawodników do ostatniego gwizdka. Brawo Narew!
Jeszcze raz dziękuję za wszystkie ciepłe słowa i życzenia.za pracę z seniorami. Jednocześnie chcę zaznaczyć, że równocześnie pracowałem z drużynami mlodziezowymi. Przy tej świątecznej okazji chcę szczególnie pozdrowić zawodników z roczników 78/9, 84/5, 87/8, 92/3, 97/8, 2004 za wspólną piłkarską przygodę.