Zanim trafił do Ostrołęki, grał w ekstraklasie, reprezentacji Polski juniorów i był jednym z najważniejszych zawodników historycznego zespołu Resovii. W 1983 roku rozpoczął jednak rozdział, który z czasem stał się najdłuższym i najważniejszym w jego piłkarskim życiorysie. 444 ligowe mecze na ławce Narwi to tylko liczba. Za nią są awanse, puchary, kolejne pokolenia zawodników, trudniejsze momenty klubu i ponad cztery dekady związku Mariana Szaramy z ostrołęcką piłką.

mecze ligowe pod wodzą Mariana Szaramy
Liczba, która przez lata stała się symbolem jego pracy w Ostrołęce i właśnie dlatego znalazła się na pamiątkowej koszulce wręczonej trenerowi.
Najpierw był Bytom i wielka piłka
Marian Lesław Szarama urodził się 18 lutego 1948 roku w Bytomiu. Jest wychowankiem miejscowej Polonii, jednego z najbardziej utytułowanych polskich klubów tamtych czasów. Futbol był obecny w jego życiu od najmłodszych lat. Zanim został trenerem kojarzonym dziś przede wszystkim z Narwią, sam grał na poziomie, do którego dochodzi niewielu zawodników.
W najwyższej klasie rozgrywkowej występował w barwach Polonii Bytom i Gwardii Warszawa. Klubowa sylwetka Mariana Szaramy podaje łącznie 94 mecze i 15 bramek w ekstraklasie. W samej Gwardii Warszawa rozegrał 56 spotkań ligowych, zdobywając osiem goli.
Reprezentacja Polski juniorów
Szarama trafił również do młodzieżowych reprezentacji Polski. 14 sierpnia 1965 roku wystąpił w oficjalnym spotkaniu reprezentacji U-19 przeciwko ZSRR w Zielonej Górze. Mecz zakończył się remisem 3:3. Kilka tygodni później zagrał także we wspomnianym spotkaniu z NRD.
To był czas, w którym przez młodzieżową reprezentację przewijali się zawodnicy mający później tworzyć jedną z najlepszych generacji w historii polskiego futbolu. Zanim więc nazwisko Szarama na dobre zrosło się z Ostrołęką, jego piłkarska droga prowadziła przez środowisko wielkiej krajowej piłki.
Warszawa i ekstraklasowa Gwardia
Po maturze Szarama wyjechał do Warszawy, gdzie rozpoczął studia na Akademii Wychowania Fizycznego. Najpierw występował w AZS AWF, a następnie trafił do Gwardii Warszawa. Łączył studia z grą na najwyższym poziomie rozgrywkowym i przez kilka sezonów rywalizował z najlepszymi polskimi drużynami początku lat siedemdziesiątych.
Resovia. Awans i 13 bramek Szaramy
Jednym z najciekawszych rozdziałów jego kariery zawodniczej był pobyt w Resovii. W sezonie 1976/77 rzeszowski klub wywalczył historyczny awans na drugi poziom rozgrywkowy. Szarama był jedną z najważniejszych postaci zespołu.
Zdobył w tamtym sezonie 13 bramek i został najlepszym strzelcem drużyny. Szczególny występ zanotował w spotkaniu z Karpatami Krosno, gdy Resovia wygrała 3:0, a wszystkie trzy gole zdobył właśnie on. Awans został przypieczętowany w ostatniej kolejce bezbramkowym remisem z Cracovią.
Od zawodnika do trenera
Po zakończeniu kariery zawodniczej naturalnie przeszedł do pracy szkoleniowej. Zanim pojawiła się Narew, zdobywał doświadczenie między innymi w Rzeszowie i Warszawie. Prowadził Polonię Warszawa, pracował także w innych klubach, ale to dopiero przeprowadzka do Ostrołęki wyznaczyła kierunek na kolejne dziesięciolecia.
1983. Tu zaczęła się historia z Narwią
W 1983 roku Marian Szarama objął pierwszy zespół Narwi Ostrołęka. Z perspektywy czasu tamta decyzja okazała się początkiem jednej z najdłuższych relacji trenera z klubem w historii ostrołęckiego sportu.
„Tu się to wszystko zaczęło, na tym boisku, w 1983 roku.”
Marian Szarama, wrzesień 2026
Później zmieniały się drużyny, ligi, zawodnicy, działacze i realia funkcjonowania klubu. Nazwisko Szaramy regularnie jednak wracało przy pierwszym zespole. Był szkoleniowcem, po którego Narew sięgała zarówno w dobrych czasach, jak i wtedy, gdy potrzebne były doświadczenie, spokój i człowiek doskonale znający klub od środka.
Dwa awanse i pucharowe sukcesy
Najważniejsze wyniki przyszły szybko. W sezonie 1984/85 Narew pod jego wodzą wygrała Ligę Międzyokręgową i awansowała do III ligi. Kilka lat później zespół ponownie wygrał rozgrywki na czwartym poziomie i jeszcze raz wywalczył promocję.
Do tego dochodzą dwa triumfy w okręgowym Pucharze Polski. Nie były to pojedyncze udane miesiące, ale sukcesy osiągane przez zespoły budowane w różnych okresach jego pracy.
Kilka dat z historii
Najważniejsze momenty związane z Marianem Szaramą i jego historią w Narwi Ostrołęka.
Ale 444 nie opowiada całej historii
Gdyby historię Mariana Szaramy w Narwi ograniczyć wyłącznie do spotkań pierwszego zespołu, byłaby ona niepełna. Przez lata pracował z młodzieżą, rezerwami i kolejnymi rocznikami zawodników. Dla wielu młodych piłkarzy był jednym z pierwszych trenerów na ich piłkarskiej drodze.
Jedną z zachowanych pamiątek jest fotografia drużyny rocznika 1987 Narwi Ostrołęka występującej w Mazowieckiej Lidze Trampkarzy. W środku zespołu stoi Marian Szarama. To właśnie takie zdjęcia najlepiej pokazują, dlaczego sama liczba 444 nie wystarcza do opisania jego wpływu na klub.
Jego rola wykraczała również poza szatnię. W 1994 roku, w jednym z trudniejszych momentów w dziejach klubu, objął funkcję prezesa Narwi. To dobrze pokazuje, dlaczego jego nazwisko tak trudno zamknąć wyłącznie w rubryce „trener”.
Doceniony przez klub, miasto i środowisko piłkarskie
Wieloletnia działalność Mariana Szaramy była wielokrotnie honorowana. W listopadzie 2012 roku otrzymał odznakę „Za zasługi dla Miasta Ostrołęki”. W kolejnych latach doceniano go również za działalność na rzecz mazowieckiej i polskiej piłki.
Dlaczego właśnie 444?
Podczas wrześniowego spotkania Narwi z Marcovią Marki klub uhonorował wieloletniego szkoleniowca. Marian Szarama otrzymał oprawioną koszulkę z własnym nazwiskiem i numerem 444.
Nie jest to numer piłkarski w tradycyjnym znaczeniu. To symbol liczby ligowych spotkań, w których prowadził Narew. Czterysta czterdzieści cztery razy odpowiadał za zespół reprezentujący Ostrołękę. Setki treningów, setki wyjazdów, tysiące decyzji podejmowanych przy linii bocznej i kilka pokoleń zawodników.
Nie numer na plecach zawodnika, lecz liczba spotkań, za którymi stoi ogromny fragment historii Narwi Ostrołęka.
„Mam większą tremę niż przed niejednym meczem”
Uroczystość odbyła się w przerwie zwycięskiego meczu z Marcovią. Kibice skandowali nazwisko trenera i dziękowali człowiekowi, który po raz pierwszy stanął przy linii bocznej Narwi ponad czterdzieści lat wcześniej.
Sam Szarama przyznał, że chwila była dla niego wyjątkowo emocjonalna. Dziękował wszystkim ludziom spotkanym przez dziesięciolecia pracy w Ostrołęce, nie próbując wymieniać nazwisk. Było ich po prostu zbyt wiele.
„Jestem niezmiernie wzruszony, mam większą tremę niż przed niejednym meczem.”
Marian Szarama
Po zakończeniu spotkania odwiedził również szatnię pierwszego zespołu. Rozmawiał z zawodnikami, dzielił się doświadczeniem i razem z drużyną świętował zwycięstwo 2:0.
444 mecze można zapisać w jednej linijce statystyki.
Nie da się jednak w jednej linijce zapisać wszystkich zawodników, których trenował, ludzi, z którymi pracował, meczów, które pamięta, ani wpływu, jaki wywarł na kilka pokoleń ostrołęckiej piłki. Dlatego koszulka z numerem 444 jest przede wszystkim symbolem. Symbolem historii człowieka, który przyjechał do Ostrołęki jako trener i został jednym z ludzi najmocniej kojarzonych z Narwią.
Uroczystość 444
Zdjęcia z uhonorowania Mariana Szaramy podczas meczu Narwi z Marcovią Marki.
Opracowanie: Paweł Mardas

































Nic więcej nie potrafię powiedzieć. Po prostu dziękuję. Brawo Narew.